TROPEA

by - lipca 04, 2019









Z Tropeą mam wspaniałe wspomnienia. W 2015 mój blog Wegan Nerd zdobył nagrodę kulinarnego bloga roku. Jedną z nagród był bon wycieczkowy z biura podróży. Bon miał ważność dwa lata, a ja oczywiście wykorzystałam go 2 dni przed terminem ważności. Wiedziałam, że chcę pojechać do Włoch. Początkowo myślałam o terenach, które są mi już znane czyli północnej części kraju. Właściwie w ostatniej chwili zadecydowałam, że będzie to jednak południe. Zauroczona zdjęciami wybrałam Tropeę. 
To była moja pierwsza samodzielna podróż. Druga do Mezziogiorno wcześniej byłam w Neapolu, ale jechałam nigdzie dalej. Dzięki tym wakacjom nabrałam odwagi by podróżować samej i oczywiście totalnie zakochałam się w południowej części Italii.


Tropea mieści się w regionie Kalabria w prowincji Vibo Valentia. Kalabria to jeden z najbiedniejszych części Italii. Nie widać tego w samej Tropei, ale wystarczy ruszyć się z turystycznego centrum i pozwiedzać najbliższe okolice. W Kalabrii nadal rządzi mafia. Nie widać tego na pierwszy rzut oka. Jako turyści oczywiście nie mamy się czym przejmować i dopóki sami nie zaczepiamy innych lub wachlujemy się plikiem pieniędzy możemy czuć się bezpiecznie. 
Kalabryjska ’Ndrangheta zajmuje się szmuglowaniem narkotyków, które swoją podróż po Włoszech o dziwo zaczynają w Bari. 
Widać tu wyraźnie zróżnicowanie społeczne. Piękne bogate domy górują, nad biedniejszymi małymi domostwami, które zamiast grubych płotów chowają się za wielkimi opuncjami. Nie mniej ludzie są tu bardzo otwarci i przyjaźni. Oczywiście przez to, że Troopera to okrutnie turystyczne miejsce( które pewnie poza sezonem staje się martwe)  przyjazność ludzi nieodłączna jest z chęci zarobku. 
Nie mniej można spędzić tu wspaniałe wakacje.





DOJAZD
Najbliższe lotnisko znajduje się w Lamenzia Terme. 2km od lotniska mieści się dworzec autobusowy i pociągowy. Można dotrzeć tam miejskim autobusem, taksówką lub na nogach. 
Z dworca kursuje kilka pociągów do Tropei. Warto sprawdzić rozkład. 
jadą od 50minut do 2 godzin. Ich ceny też bywają różne.

NOCLEG
Tropea to bardzo turystyczne miasto. Wzdłuż wybrzeża ciągną się jeden za drugim hotele oraz kurorty. W okolicy oraz w centrum mieści się kilka campingów i pół namiotowych. 
Miejscowości położone pod Tropeą takie jak Parghelia czy S.Domenica są oddalone do centrum miasta około 2km. Warto brać je pod uwagę jeśli chodzi o nocleg. Mieściny mają stacje kolejowe i przystanki. Są również sklepy i lokalne knajpki. Jest nieco spokojniej.
Plusem jest, że hotele położone wzdłuż wybrzeża mają swoje plaże oraz baseny. Okoliczne zejścia do wody bywają kamieniste. Potrzebne jest w odpowiednie obuwie . Plaże lepszych hoteli 4 i 5 gwiazdkowych mają plaże piaszczyste, chociaż i to nie jest regułą.


PODRÓŻOWANIE PO MIEŚCIE

Tropea jest bardzo mała. Wszędzie dotrzemy na nogach. Warto jednak zaznajomić się z okolicą. W tym pomoże kolej i autobusy. 





ZWIEDZANIE

Sama Tropea nie ma dużo do zaoferowania. Przez miasto przechodzi główna ruchliwa ulica coś jak Krakowska Floriańska lub Zakopiańskie Krupówki. W około ulicy Corso Vittorio Emanuele, która kończy się pięknym balkonem z widokiem, toczy się życie. Oczywiście warto z niej zboczyć i poszukać klimatycznych widoków.
Najsławniejszym obiektem historycznym w mieście jest Sanktuarium Santa Maria dell'Isola di Tropea położone na skarpie przy pięknej plaży . W mieście znajduje się jeszcze katedra z XI wieku, z zabytkowym "czarnym krzyżem" którego morze wyrzuciło na plażę.  Przy wejściu znajdują się również historyczne bomby, które spadły na kościół podczas II wojny światowej. Zdecydowanie najpiękniejsze dla oka są balkony widokowe, urocze uliczki i plaża Spiaggia della Rotonda z której widać klif.
W Tropei zdecydowanie podoba się roślinność. Wielkie palmy i jeszcze większe opuncje to znak rozpoznawczy dla Kalabrii. Umiłowanie do roślinności widać ma okwieconych balkonach i w pięknie przystrojonych uliczkach.
Zdecydowanie warto poświęcić kila dni na wycieczki poza miasto.
Z Tropea dostaniemy się do Scilla, Palmi, Pizzo, Regio di Calabria, do pobliskich plaż. 
Z Regio di Calabria oraz z Villa S. Giovanni kursują promy na Sycylię.

PLAŻE
Plaża w Tropei jest długa na 4km i miejscami szeroka nawet do 50m. Przerywają ją skały. Sporo odcinków należy oczywiście do hoteli. To nic, najpiękniejszy odcinek położony w sercu miasta, u podnóży Sanktuarium Santa Maria dell'Isola di Tropea jest plażą publiczką i bezpłatną. Woda morska w Kalabrii ma niesowity turkusowy, zielonkawy kolor. Jest bajecznie ciepła i mocno słona. 





















ZAKUPY

Codziennie rano przy ulicy prowadzącej od centrum do stacji kolejowej odbywa się targ z lokalnymi produktami. Można kupić warzywa, regionalne wyroby i oliwę.
Na Via Liberta znajdują się stragany z owocami oraz markety. Będzie tu znacznie taniej niż w samym centrum. 
W mieście znajduje się sporo punktów gdzie można kupić lokalne smakołyki i pamiątki. U podnóża Via Umberto I znajduje się fajny sklepik z regionalnymi wyrobami oraz winem. 
Na Via Pietro Vianeo znajduję się mała mydlarnia. 










JEDZENIE

Obecnie w Tropei nie ma żadnej wegańskiej lub wegetariańskiej knajpki. Ale to nie znaczy, że trzeba przymierać głodem. Regionalna kuchnia na kilka dań, oraz sporo składników, z których  jako osoba nie jedząca mięso na pewno zrobicie użytek. Oryginalna kuchnia Kalabrii jest biedna, więc bardzo wegańska i wegetariańska. To co znajdziecie w menu restauracji niestety będzie mocno podrasowane pod podniebienia turystów. Ale warto zapytać o możliwość przygotowania czegoś w wersji bez ryby czy innego mięsa. 

W restauracjach znajdziecie kilka makaronów od typowej pasty z pomidorami przez sos arrabiata z dodatkiem ostrej papryczki, do makaronu z cebulą tropejską. Cebula tropejska jest niemal wszędzie. W pizzeriach znajdziecie też pizze z cebulą.  Pizza z sosem, cebulą, pomidorkami i oliwkami została podana mi w lokalu Borgo Marino przy Via Umberto. Jadłam tam aż 3 razy było bardzo przyjemnie. Nie wiem czy lokal nadal istnieje,ale w tedy miał w menu sporo wege dań. 
Oprócz tego w regionach popularne są bakłażany. Nie zabraknie ich w postaci grillowanej na przystawkę, ale też w makaronach. 
Kuchnia Kalabrii słynie z fasoli. Dusi się ją samą w oliwie, lub z dodatkiem pomidorów.
Popularny makaron fileja przygotowuje się z semoliny i wody. Jeśli w menu napisane jest pasta fresca  (co oznacza świeży, ręcznie robiony makaron) warto dopytać czy jest z dodatkiem jaja.
Będąc w Tropei jadłam dwa rodzaje makaronu z cebulką tropejską, raz z pomidorami raz bez. Pizze z cebulką i oliwkami. Grillowane warzywa i fasolę w pomidorach. 
W mieście nadal funkcjonuje za to kultowa nieco ukryta

Pizzeria Vecchio Forno
Via Caivano, 20
MENU
W menu aż 6 opcji wegańskich bez mozzarelli!  Są też pozycje wegetariańskie można prosić bez sera. Wieczorami jest tłoczno, głośno i wspaniale. Trzeba czekać na stolik, byłam sama i czekałam.






REGIONALNE PRZYSMAKI 

1. Cebula Tropejska 

Czerwona cebula tropejska jest nieco mniejsza i bardziej podłużna od polskiej czerwonej cebuli. Jest też delikatniejsza w smaku, słodsza i bardzo soczysta. Można ją dostać tylko w Tropeii i najbliższej okolicy. Regionalnie przygotowuje się niej niemal wszystko: dodaje do potraw, ale i przygotowuje marmoladę, a nawet lody! Uważana jest również za bardzo zdrową. Można kupić ją na każdym rogu w formie podsuszonych warkoczy, świeżą oraz nasiona. Na początku lipca odbywa się festyn poświęcony tropejskiej cebuli.

2. Papryczka
Kalabryjskie Peperoncino jest bardzo ostre. To przyprawa dostępna w całym regionie. Można kupić ją w formie świeżej, suszonej, młotkowanej, w proszku, mieszankach ziół, oraz w formie past i marmolady. Dla odważnych polecam grappę z papryczką. Baaaaaardzo rozgrzewa.

3. Makaron fileja
Makaron przygotowuje się z semoilny oraz wody, ma charakterystyczny kształt. Przygotowuje się go przy pomocy cienkiego drucika, na którym owija się ciasto. Warto spróbować go w restauracji i kupić do domu.

4. Bergamotka
To aromatyczny cytrus. Jest siostrą limonki, ale nie jest tak kwaśna. Drzewa z bergamotką ozdabiają wiele placów i ulice. Na wzgórzach rozpościerają się liczne sady. W sklepie kupisz pyszny sok lub lemoniadę. Warto spróbować likierów z bergamotką oraz grappę. Oprócz tego z bergamotką produkuje się mydła, perfumy i inne kosmetyki , oraz słodycze, czekolady i cukierki. Warto zaglądnąć do perfumerii lub poszukać kosmetyków w sklepach z regionalnymi wyrobami. Wody kolońskie i perfumy są naturalne i mają oznaczenia cruelty free, oraz vegan! 

5. Lukrecja
Kiedyś myślałam, że lubię cukierki ślazowe i czarne ciągutki o smaku lukrecji. Tak myślałam dopóki nie spróbowałam lukrecji w 100% stężeniu. Jest straszna, smakuje gorzko jak soki trawienne. W Tropei można kupić cukierki z lukrecji. Teraz rozumiem minę sklepikarza kiedy kupowałam 4 urocze metalowe i zdobione opakowania z lukrecją. Jedno mam do dziś. Nigdy tego nie zjem, trzymam by straszyć znajomych. 

6. Wino Ciró
Kalabria ma sporo regionalnych i świetnych win. Najpopularniejsze jest Ciró. uważane jest za jedno z najstarszych win, którego pijano jeszcze w antyku.

7. Bakłażany i pomidory
To również chluba regionu. 

8. Figi
Słodkie oblicze Kalabrii. Można je jeść świeże lub suszone. Ale na tym nie koniec. Popularne są figi faszerowane orzechami, lub czekoladą, oraz pieczone w liściach pomarańczy.










You May Also Like

3 Comments

  1. Super relacja! Ale mam pytanko-jak się tam dogadywałaś? Mówisz po włosku? Ja rok temu również byłam w Calabri (w Diamante)ale niestety czułam się totalnie wyalienowana. Po opuszczeniu lotniska w Lameza Terme nikt, ale to dosłownie nikt słowa po angielsku nie był w stanie, a raczej nie chciał z siebie wydusić.... a co do przyjazności mieszkańców, to odniosłam wrażenie, że wbrew utartym przekonaniom akurat ci południowcy nie są tacy otwarci :( Byli totalnie ksenofobiczni i odnosili się wręcz niechętnie i podejrzliwie do kogoś, kto śmiał przyjechać do ich miasta/kraju nie mówiąc po włosku :) Szkoda, bo jest to prze prze przepiękny region i morze tyrreńskie również jest cudowne,a tak trudno tam funkcjonować pojedynczym turystom ze względu na żelazną barierę językowa. Natomiast co do jedzenia, to moimi absolutnymi hitami były: peperoncino, czerwona cipolla, świeże oliwki z targu, chedro no i oczywiście pomidory (im brzydsze, tym smaczniejsze oczywiście) przemyciłam kilka sztuk w walizce i długo będę pamiętać ten smak ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie napisane. Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie opisany temat. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń